Popływaliśmy z żółwiami

Popłyneliśmy z Cairns na Wielką Rafę Koralową nurkować. Wróciliśmy i mamy 10 nurkowań więcej w logbooku. Było sympatycznie, ale bez przesady. Indonezja nie ma sobie równych. O tym jak było napiszę więcej jak będę miał trochę czasu. Chciałbym podzielić się tym gdzie i z kim warto wybrać się na takie nurkowanie, a z kim nie warto i gdzie nie ma po co. Może się komuś taka wiedza przyda.

Poludniowa polkula

4:17 rano w Darwin wyglada tak samo jak wszedzie indziej poza tym, ze jest 29 stopni. A myslalem, ze na Bali bylo goraco.
Przeszlismy przez okryta zla slawa kontrole celna bez specjalnych klopotow. Nikt nie chcial zagladac do naszych plecakow, sprawdzac zablocenia butow ani przeswietlac nam majtek. Przeszmuglowalismy orzeszki i pringelsy.

Jeszcze tylko 2 godziny i lecimy do Cairns. Jeszcze tylko 5 godzin i moze pojdziemy spac. Znowu mi klika w uchu a w czwartek plyniemy nurkowac na rafie. Nie dobrze.

Od Ubudu do Tulamben

To jaki jest plan tego nurkowania? No wiesz briefing w sensie? – zapytaliśmy naszego przewodnika
- Plan? Hmmm… no idziemy w lewo i potem jak dojdziemy na miejsce to wchodzimy z brzegu, i od razu schodzimy na dół i potem płyniecie za mną na wrak – odpowiedział przewodnik.
Aha. No dobra, a prądy jakieś są? Widoczność? Przewidywana głębokość? Czas nurkowania? – drążyliśmy temat dalej
- Prądy? Nieee… prawie nie ma, a widoczność jest zwykle dobra ale zobaczymy jak zejdziemy. Głębokość tak od 15 do 25 metrów –zależy gdzie. Czas… no tyle ile nam starczy powietrza. Aha tylko jeszcze musimy chwilę poczekać żeby przyszli tragarze po sprzęt.
Po chwili przyszli, a właściwie przyszły tragarze płci żeńskiej. Dwie krzepkie panie zarzuciły sobie po dwa komplety sprzętu na głowę i pomaszerowały przed nami. Trochę tak głupio iść tylko z fajką w ręku jak kobieta dźwiga, no ale z drugiej strony, co było robić.

USAT Liberty stał się wrakiem USS Liberty w styczniu 1942 roku, kiedy to pokonując trasę z Australii na Filipiny spotkał Japonski okręt podwodny I-166. Japończycy najwidoczniej nie wiedząc jak zacząć inaczej wystrzelił torpedę robiąc w boku Liberty dużą dziurę. Początkowy pomysł odholowania okrętu do Singaraji nie wyszedł bo poziom wody podnosił się szybciej niż zakładano i ostatecznie kapitan postanowił, niczym tleniony na blond australijski surfer deską, wjechać nim na plażę. Decydujący dla przebiegu wojny ładunek gumy i szyn został uratowany.
W kolejnych latach wnętrze okrętu zostało przez lokalną ludność oczyszczone ze wszystkiego co przedstawiało jakąkolwiek wartość. W 1963 roku zupełnie czysty i ekologicznie bezpieczny wrak w następstwie erupcji wulkanu Agung osunął się do wody i osiadł na dnie stając się z czasem 125 metrową zupełnie niczego sobie rafą koralową. Było fajnie, ale bez szału. Widzieliśmy już znacznie ładniejsze miejsca.

Czy pisałem już, że wcześniej byliśmy w Ubudzie? Chyba nie pisałem. No więc tak byliśmy w Ubudzie. Ubud to epicentrum duchowej biegunki wszystkich którym się wydaje, że spokój można odnaleźć tylko tam gdzie prości ludzie tańczą w liściach banana a dym z kadzidełek niesie się po mieście niczym poranne mgły po Suwalszczyźnie.
Jeśli jesteś finansowo ustatkowaną turystką, jeśli lubisz lniane koszule i koraliki, przeżywasz kryzys w związku i uważasz, że Paulo Coelho zasługuje na nobla, jeśli chcesz jeść, modlić się i kochać to Ubud jest miejscem idealnym. Zafunduj sobie wycieczkę po świątyniach, zjedz z widokiem na wulkan, strzel kilka fotek na polach ryżowych a wieczorem koniecznie wybierz się na pokazy regionalnych tańców. Po tym wszystkim wskocz na chwilę do SPA i okadź się drzewem sandałowym a potem jazda na zakupy lub na organiczną kawę.

Mnie to miejsce zmęczyło i myśl o możliwości spędzenia tam tygodnia brzmi jak koszmar. Ale poza tym wszystkim co napisałem to tak – świątynie są piękne i tak pola ryżowe też są ładne i widok na wulkan też nawet, nawet. Wiem… bo my też pojechaliśmy na wycieczkę po okolicy… tour po świątyniach i wizytę na plantacji kawy… aha no i widok na wulkan sobie zafundowaliśmy. A jak! 100% czerstwej turystyki. No ale cena była dobra więc postanowiliśmy pozwiedzać na leniwca. Gdzieś w połowie wydało nam się, że cena jest niska bo po drodze trzeba odwiedzić restaurację, która posiada unikalną kombinację nędznej kuchni, wysokich cen i ładnego widoku oraz plantację kawy, na której więcej powierzchni zajmuje sklep niż kawowce. W restauracji wykręciliśmy się dwoma sokami, a na plantacji czekoladą więc z naszego punktu widzenia finansowe straty były niewielkie. Z punktu widzenia naszego przewodnika wszystko musiało wyglądać gorzej bo nie dostał prowizji. Na koniec powiedział nam, że Polacy nigdy nie chcą jeść w tych restauracjach i nic nie kupują. Biedny i mądry z nas naród.

Jutro razem z naszym sąsiadem Clivem wracamy do Legian. Clive ma 84 lata i dzisiaj robiąc swoje ostatnie zanurzenie oficjalnie przeszedł na nurkową emeryturę.

Wpis ekologiczny

Jak w ogóle nazywa się wynalazca plastiku zapytał Anglik David przy trzecim Bintangu. Prawdopodobnie John Plastik odpowiedział Holender Johan po szóstym araku. Powinno się go powiesić za jaja skonstatował David. Ta głęboka prawda jest szczególnie aktualna w Azji. Nie ma bowiem takiej pory deszczowej, która zmyje wszystkie plastikowe torebki, puszki, słomki i inne śmiecie, które każdy beztrosko wyrzuca tu na ulicę. Widzieliśmy już plastikowe plaże, plastikowe dna morskie, plastikowe ulice i plastikowe chodniki. Są też plastikowe wioski i całe plastikowe miasta. Mamy wyrzucają papierki po lizakach swoich dzieci, ojcowie wyrzucają puste paczki po papierosach, dzieci wyrzucają puste butelki po napojach a babcie puste torebki po curry. Dziadkowie wdeptują w to wszystko kiepy i w ten sposób Azję ogarnia plastikowy mrok.

Wczoraj spotkaliśmy Marcusa, emerytowanego lekarza ze Szwajcarii, który postanowił sobie, że będzie podróżował w ekologiczny sposób. Tam gdzie to możliwe idzie na piechotę lub korzysta z uprzejmości ludzi, którzy chcą go podwieźć. Stara się nie latać samolotami i nigdy ale to nigdy nie wypożycza skutera. Do Singapuru trafił na pokładzie statku cargo, co kosztowało go 3 razy więcej niż samolot, ale nie obciążyło tak bardzo bilansu energetycznego. Trzy dni temu z okazji 104 urodzin swojej mamy postanowił posprzątać plażę w Labuan Bajo. Wieczorem był bardzo zmęczony.

To prawda, że pewnym utrudnieniem w utrzymaniu czystości miast jest to, że prawie nie ma koszy na śmiecie. Nie wiemy do końca dlaczego ich nie ma, nie jest to jednak problem w Indonezji nierozwiązywalny. Widzieliśmy na własne oczy, że w powiatowym mieście Bajawa udało się opanować morze syfu, który produkują ludzie. John Plastik wrzucany jest tam do stojących przed każdym domem pustych beczek po ropie, które dostają w ten sposób szansę na drugie porządne życie. To właśnie Bajawa, w której przyszło nam spędzić sylwestra, wydaje się najczystszym miastem, które widzieliśmy w Indonezji. Ktoś pomyślał, wydał odpowiednie rozporządzenie i jakoś się udaje. Jasne, że nie wszyscy od razu się podporządkowali, jasne, że Bajawa ciągle jest lata świetlne za Singapurem, ale od czegoś trzeba zacząć. Można? Oczywiście, że można.

Skąd bierze się brud i śmiecie na ulicy. Z tradycji wyrzucania wszystkiego pod nogi oczywiście. Ponieważ jednak wiemy z Polskiej kinematografii, że tradycja to coś ekstra to przyzwyczajenia trudno zmienić z dnia na dzień. Kiedyś, zanim John Plastik wstał rano i połączył celulozę, kazeinę, kauczuk, węgiel i jeszcze kilka innych elementów, pod nogi wyrzucano liście banana, drewno i papier. Teraz każde tradycyjne wyrzucenie plastiku pod nogi to od 100 do 1000 lat ciężkiej pracy dla matki ziemi.

Dlaczego syf w Azji mnie denerwuje? Bo jestem estetą. Bardzo egoistyczne.

Poniżej zdjęcie Waranów z Komodo wylegujących się na błotnistej ziemi. Warany z Komodo nie jadają plastiku. Jadają większe kręgowce. Z łatwością poradziłyby sobie z Johnem Plastikiem, który zamyślił się nad losem na zdjęciu numer dwa.

*Ten wpis powstał wyłącznie przy użyciu energii słonecznej i Bintanga.

Antysystem

Chłopaki z Plazmatikonu zrobili antysystemowy występ w Złotarach. Bez pozwolenia, zgód i tym podobnych zabiegów. Ekstra pomysł! Poniżej link do filmu:

http://youtu.be/rqGJ2Ut2atk